Pierwsza lina dynamiczna. Jaka będzie dla mnie najlepsza?
13 czerwca, 2019„Lina!” , „Mam auto!” – o problemach tych komend wspinaczkowych
2 września, 2019Nowe jest w cudzysłowiu, bo już nie takie nowe;) Choć zbieram się od otwarcia, aby o miejscu napisać. Co muszę podkreślić nie jest to jedyne nowe bulderowe miejsce na mapie Warszawy. Bulderowni powstaje jak grzybów po deszczu – choć póki co podobno susza i grzybów jeszcze nie ma, a jak są to robaczywe;)
Oprócz bulderowni VOLT rozrosło się Obiekto na Pradze Południe i ma nową, drugą lokalizację („Duże Obiekto„) na ul. Mińskiej 65. Za dosłownie chwilę rusza drugi Murall (chyba jutro!) „Murall Krakowska” na ul. Aleja Krakowska 61. Ale według mnie szczególnie doceniony jest VOLT i zaraz napiszę czemu:)
Primo:
Lokalizacja – oprócz Obiekto drugie miejsce na południu Warszawy. Jeśli mieszkasz np. na Gocławiu, w Wawrze, na Sadybie czy Wilanowie to jest to chyba najbliższa miejscówka. Ja mam blisko na maksa (pojęcie względne, ale przynajmniej omijam korki i przebijanie się przez całe miasto), wystarczy przeprawić się przez Wisłę.
Po drugie:
Powierzchnia. Duża przestrzeń, powietrznie, jest czym oddychać, nie jest klaustrofobicznie, a mimo wszystko jest kameralnie. Bulder jest ułożony w kształcie litery U, więc jest w stanie pomieścić wielu wspinaczy, bez wrażenia tłoku. Jest klimatycznie, na myśl mi przychodzi nieistniejące już Bloco – fani bulderowni z Jana Kazimierza będą się czuć na VOLCIE jak u siebie w domu:)
Po trzecie:
Wyposażenie. Pomijając ściany i problemy bulderowe na każdym rodzaju formacji – jest pion, jest połóg i sporo przewieszenia o zróżnicowanym poziomie nachylenia – to wyposażenie dodatkowe okołotreningowe jest mega. Znajdziecie tu maty, taśmy, gumy, piłki, campus z ogromem możliwości, chwytotablicę, drabinę Bachara, hantle, ławeczkę do wyciskania ciężarów i drugi w Warszawie MOONboard z regulacją kąta nachylenia.
Ostatnie, niemniej ważne:
Fajne zaplecze gastro i sanitarne. Napijecie się kawy, soku, są batony i zdrowe obiady. Szatnie i toalety duże i czyste, co fajne jest kilka kabin prysznicowych. Niby nic, a jednak robi większy komfort:)
Nic tylko wspinać!
P.s. Dzięki doskonałej lokalizacji, świetnemu wyposażeniu oraz doskonałym problemom bulderowym wróciłam do tej dyscypliny wspinaczkowej po latach i nieco porzuciałam sznurek:) a to nie lada osiągnięcie po kilku latach abstynencji od bulderów! Progres, wzrost siły i dynamiki ruchu już jest!







