19 sierpnia, 2016
Wysokoreaktywni i niskoreaktywni a aktywność fizyczna Mój ulubiony obszar psychologii – temperament i jego wpływ na stres, funkcjonowanie w przestrzeni publicznej, społecznej, zawodowej, sportowej. Regulacyjna teoria temperamentu, RTT to koncepcja temperamentu autorstwa polskiego psychologa Jana Strelaua, stanowiąca kontynuację badań Pawłowa nad temperamentem. Jedno małe słówko, jedna minimalna różnica, a ma ogromny wpływ na nasze funkcjonowanie w wyżej wymienionych obszarach – czasem pozytywne, czasem negatywne. To czy jesteśmy wysokoreaktywni czy niskoreaktywni determinuje nasz odbiór i reakcje na sytuację, w której się znajdujemy, której doświadczamy lub którą sobie wizualizujemy. Reaktywność jest raczej stałą cechą naszego temperamentu. Człowiek wyjątkowo wysokoreaktywny nie stanie się nagle niskoreaktywnym i odwrotnie, choć poziom reaktywności może się nieco podnosić lub obniżać. Z biegiem czasu raczej stajemy się „bardziej” tacy, jakimi byliśmy w młodości czy dorosłości. Nasze cechy, wady i zalety wyostrzają się i są coraz bardziej wyraźne. Młody maruder będzie jeszcze większym maruderem. Dorosły ekstrawertyk będzie jeszcze bardziej towarzyski na stare lata i zapewne będzie należał do jakiegoś klubu aktywnego seniora. Wracając do meritum, generalnie zasada jest taka – osoby wysokoreaktywne cechują się już na starcie wysoką reaktywnością, czyli nie angażując się w żadną sytuację ich poziom pobudzenia i intensywność odbioru rzeczywistości jest na wysokim poziomie. Można powiedzieć, że są bardziej wrażliwi na otaczające ich bodźce, mocniej je czują, a tym samym są bardziej absorbujące energetycznie/psychicznie/fizycznie. Natomiast osoby niskoreaktywne jak samo określenie wskazuje cechują się na starcie niską reaktywnością, czyli niskim stopniem pobudzenia czy energetycznymi kosztami uczestniczenia w danej sytuacji. Wysokoreaktywni płacą więcej niż niskoreaktywni za uczestniczenie w dynamicznej, bogatej w różnorodne bodźce sytuacji. Natomiast nisokoreaktywnych więcej kosztuje uczestniczenie w sytuacji spokojnej, monotonnej, jednostajnej, ubogiej w bodźce. Analizując nasze predyspozycje w takim kontekście można powiedzieć, że czym innym będzie stres i dyskomfort dla osoby o wysokim stopniu reaktywności, a czym innym dla niskoreaktywnego człowieka. Co istotne, czym innym będzie relaks dla osoby wysokoreaktywnej, a czym innym dla osoby niskoreaktywnej. Poziom pobudzenia wyjściowego można by porównać do nieco przejaskrawionej sytuacji: Jeden i drugi typ ma do napisania ważny mail do szefa. Różnica jest tylko taka, że człowiek wysokoreakywny startuje z takim poziomem pobudzenia jakby jednocześnie pisząc tego mail’a był na imprezie w klubie, gdzie gra głośna muzyka, jest dużo ludzi, prowadzi rozmowę z kilkoma osobami jednocześnie, pisze sms i jednocześnie zamawia kolejne drinki. Natomiast sytuacja wyjściowa osoby niskoreaktywnej to przybywanie w dźwiękoszczelnej kabinie tłumiącej jakikolwiek hałas, gdzie panuje przejmująca cisza i zerowa ilość stymulacji, która paraliżuje i utrudnia zebranie własnych myśli. Odnosząc to do życia (wspinaczkowego) człowiek wysokoreaktywny jako stres i dyskomfort spowodowany zbytnim natężeniem bodźców może odbierać wspinanie w godzinach największego zagęszczenia (m.in. dużo ludzi, hałas), w towarzystwie, gdzie stawia się duży nacisk na wysoki wynik w określonym czasie, gdzie rywalizacja jest na wysokim poziomie, a z ust partnera słychać głównie krytykę (choć pewnie konstruktywną) i nacisk na wspinanie na maksa swoich możliwości. „Zawodnik” niskoreaktywny będzie się czuł w takim środowisku doskonale, ilość bodźców z zewnątrz będzie dla niego optymalna do maksymalnej, efektywnej pracy. Natomiast typ wysokoreaktywny będzie przytłoczony ilością bodźców, które odbiera i jego efektywność/skuteczność drastycznie spadnie. […]

