Siennicka -> F5
3 czerwca, 2014Climbing People Vol. 6
2 września, 2014Dobra asekuracja jest na wagę złota. Niby powinna być to sprawa oczywista, ale nie do końca taką jest. Zamieszczam krótką ściągawkę z dobrymi i złymi praktykami + krótki komentarz „funkcjonalny”. Nie bierzcie tego dosłownie, bo oczywiście każdy case jest nieco inny i nie ma co szablonem jechać w każdej sytuacji. Niemniej jednak obserwując światek wspinaczkowy postanowiłam stworzyć polską wersję „World’s Worst Belayer „. Większość case’ów ma uniwersalne zastosowanie, sprawdza się zarówno podczas asekuracji z dołem jak i na wędkę.
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że tworzenie materiałów nie sprawiło mi frajdy.
Nigdy nie ufajcie Różowemu Królikowi, już prędzej Chodakowskiej;)
Smacznego!
UNO
Podczas asekuracji czy to na wędkę czy z dołem, nie stójmy zbyt daleko od skały/panelu. Jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku asekuracji z dołem, osoby cięższej od nas. Przy dobrym locie pociągnie nas do ściany. W najgorszym układzie, czyli asekurując zawodnika cięższego od nas, który poleci np. przy 2-3 wpince, stojąc 2-3 metry od ściany stwarzamy poważne zagrożenie lotu do samej gleby.
Powiedzmy, że wpinki mamy co 1 metr. Odpadnięcie przed 4 wpinką da nam ok 2 metrów swobodnego lotu + 10% długości liny pracującej (dynamik się rozciąga). Stojąc blisko ściany zatrzymamy się gdzieś poniżej 2 przelotu. Stojąc jak Królik, czyli 2-3 metry od ściany z nieuzasadnionym bananem (luzem na linie) przedłużamy lot nawet o 4 metry. 4 metry z samego luzu na linie, gdzie wspinacz walczy na wysokości 4 metrów z trudną wpinką. Lot do gleby gwarantowany.
„Chodakowska” stoi znacznie bezpieczniej. Luz/banan na linie pojawia się dopiero w chwili wpinki, odległość od ściany też jest mniejsza, więc ewentualny locik będzie znacznie krótszy. Bez wydawania luzu, lot byłby porównywalny do ilości luzu wyciągniętego przez wspinacza (1m x 2 + 10% rozciągnięcia dynamika).
Jeśli mamy wybór, wyrabiajmy w sobie dobre nawyki i nie dodawajmy nieświadomie dodatkowych metrów lotu, który grozi poważną kontuzją zarówno asekurującemu jak i wspinaczowi.
DOS
Przenigdy nie wypuszczajmy z ręki liny hamującej jak to Królik zrobił. W momencie odpadnięcia nie ma szans na złapanie liny i uchronienia wspinacza od upadku na glebę – cała akcja to sekundy, których możemy nawet do końca nie zarejestrować. Zawodnik będzie już na glebie lub co gorsza, jeśli stoimy bezpośrednio pod wspinaczem poleci wprost na nas. Jemu może to pomoże, upadek bardziej miękki niż na glebę, nam – nie bardzo…
TRES
Masakra nad masakrą. Te dwa zdjęcia to przedstawienie w pigułce złych i dobrych nawyków asekuracyjnych, a mianowicie:
- Królik nie trzyma liny hamującej – wspinacz nie jest tak naprawdę w żaden sposób asekurowany
- Królik stoi daleko od ściany i nie ogarnia luzu na linie (przy odpadnięciu = dodatkowe metry lotu)
- Królik asekuruje bez kasku – kamień w łeb i po Króliku. Nawet gdyby dobrze asekurował, a na pluszowy łeb zleciał by mu kamień, to może stracić kontrolę nad liną i przy odpadnięciu wspinacz leci na glebę.
- Królik na bosaka. Niektórzy to praktykują, niemniej jednak przy spektakularny locie asekurujący zatrzyma się na ścianie. Wyhamuje właśnie stopami. Jeśli palce nie są chronione przez buty, to zwiększamy ryzyko złamanego palucha.
Quatro
Spotowanie, ja to nazywam amortyzacją odpanięcia przed pierwszą wpinką. Nic nas to nie kosztuje, a czasem wspinacz może być nam za to wdzięczny. Szczególnie podczas ataku wymagającej drogi.
5.
Blok = obie ręce na linie hamującej. Wiele razy zdarza się, że na bloku asekurujący mocno zaciska jedną dłoń na linie hamującej, a drugą na linie powyżej przyrządu. Ręka powyżej przyrządu nic nam nie daje. Nie hamuje. Dokładajmy drugą rękę do liny hamującej, wtedy nasz blok jest pancerny!
6.
Bosa stopa – niefajnie może być podczas porządnego lotu. Siła, która poderwie nas do góry/do ściany może nam paluszki połamać. A kto lubi połamane paluszki…







