Dinozaury na Pradze Południe – czyli ścianka na Siennickiej
18 stycznia, 2014Węzeł flagowy – dobry na czilaks i awaryjną sytuację
2 lutego, 2014Rzecz się oczywiście tyczy ścianki wspinaczkowej na Nowowiejskiej. Nie bierzcie tego jednak dosłownie, bo jeśli zginąć można w domu jedząc obiad, to ekhm nigdy nie wiadomo.
Tytuł posta pije do atmosfery i standardów jakie utrzymuje zespół „W Pionie”. Jeśli chodzi o kwestię bezpieczeństwa i komfortowego wspinania/asekuracji, to serio, moim subiektywnym zdaniem „W Pionie” nie ma sobie równych. Szczególiki wypunktuję za chwilę. O każdej ścianie krążą jakieś legendy, ludzie dzielą się swoimi wrażenia nt. ściany i atmosfery na niej panującej. Tak samo jest z Nowowiejską. Z takich bardziej kontrowersyjnych, jakie dane mi było usłyszeć to „policyjny klimat” na Nowo – „sztywno tam jest”; „poważnie tam jest”; „policyjnie tam jest”.
I faktycznie chyba coś w tym jest, ale paradoksalnie wydaje mi się, że pozytywne to jest. Mina Ściankowego Ciecia poważna, skupiona, zamyślona. Witając się z Tobą nie patrzy Ci w oczy, tylko najpierw na uprząż, karabinek, itd.itp., a dopiero potem uśmiecha się i wzrok kieruje do góry.
A to wszystko przez czujność. Różne są „szkoły” prowadzenia instruktaży dla osób początkujących, różne nawyki/patenty ludzie dostają podczas nauki wspinaczki i asekuracji – czasem są one nieco kontrowersyjne, „na przypale”, niekoniecznie zgodnym z zasadami bezpiecznego wspinania, stąd i duża czujność i wzmożona uwaga Ciecia i całego zespołu „W Pionie”. Wszystko po to, by można było się klika lat powspinać, a nie skończyć spektakularnie w kilka dni/miesięcy np. z zagipsowaną kończyną (w najlepszym przypadku).
Sama miałam tą przyjemność przejścia kilku instruktaży, szkoleń co i jak, i z ręką w magnezji przysięgam, że jak się szkolić to na Nowo. Szkolenie nie jest przeprowadzone po łebkach, na chybcika, na przypale. A wiem, że takie praktyki mają miejsce – 20 minutowe szkolenie, prezentacja co i jak, no i „krzyż na drogę – możecie się wspinać” – i wtedy faktycznie wspinaczka staje się sportem ekstremalnym, niemalże jak „Honnolding” – czy lina wpięta czy nie i tak wspinasz się free solo.
Na Nowowiejskiej Cieciu zazwyczaj magluje zawodnika 1,5 h lub więcej, tak żeby faktycznie wyszedł naumiany i przećwiczony. Wszystkie elementy są dokładnie prezentowane; omawiane; wyjaśniane dlaczego tak, a nie inaczej; a na końcu ćwiczone, by zapadły w pamięć. I co fajne dla żółtodziobów, jeśli „zdamy” dostajemy dokumencik, że potrafimy i raczej nie zginiemy przy najbliższej okazji;)
- Lonże – to jest super sprawa. Nie na wszystkich warszawskich ściankach dostępna – Murall, Warszawianka, Obozowa – chyba tego nie mają. Otóż przy większości stanowisk zamontowana jest lonża dla asekurującego. Można się w nią wpiąć, jeśli mamy łapać znacznie cięższego od siebie zawodnika, a nie chcemy, aby nas wyrwało do góry przy ewentualnym odpadnięciu wspinacza lub gdy go opuszczamy na dół. Oczywiście są i minusy – szarpnięcie jest bardziej tępe, nie tak płynne, jak w sytuacji, gdyby asekurant poleciał nieco do góry. W każdym razie opcja jest. Mamy wybór i to od nas zależy czy asekuracja będzie bardziej na sztywno i nieco bardziej komfortowa dla asekuranta, czy płynniejsza i bardziej dynamiczna dla wspinacza jak i asekuranta.
- TOTALNY brak lansu – współczynnik lansu chyba najmniejszy porównując do innych warszawskich ścian – to napewno nie jest obiektywne;) Nie ma gołych klat – dobrze czy źle, nie mi to oceniać;)
- Brak muzy – cisza, spokój, tylko okrzyki łojantów. Dla niektórych duży plus – jak to ostatnio usłyszałam od jednego tancerza, któremu muzyka towarzyszy przez większą część dnia.
- Najtańsza wejściówka w Warszawie – tak twierdzą. 15zł w tym kubek i uprząż, lina dynamiczna dodatkowe 10zł. Multisport, FitProfit i System Ok też jest.
- Ciekawe formacje – mi.n. komin, połóg, na panelu „francuskim” rzeźba z tarciem jak w polskich skałach = czyli wymagająco jest.
- Materace – są, ale takie sobie, bo cienkie jak francuskie naleśniki
- Ciekawa boulderowania – znajduje się o oddzielnym pomieszczeniu, w piwnicy – brzmi creepy i tak też jest. Dość małe pomieszczenie z sufitem nakręconym chwytami, duża rożnorodność, klimat trochę jak w jakiejś jamie śnieżnej lub norze. Dla niektórych klimatyczna, dla innych creepyodstraszająca.
- Wyceny dróg – dość solidne. Można się rozczarować, że robimy o cyferkę mniej niż na innych ścianach.
- 18 linii – w sumie 18 wędek i 18 do prowadzenia.
- 12 metrowa 13 latka – Ściana stanęła w 2001 roku i ma 12 metrów wysokości, nie licząc przewieszeń.
Ot co, subiektywnie o „Nowo”.








