Słuchaj swego ciała

25 maja, 2016

Człapanie a ręce w kieszeniach – nie takie głupie jakby się zdawało.

Ile razy podczas podejść pod skały lub podczas dłuższych wędrówek po górach słyszeliście, żeby nie trzymać rąk w kieszeni albo z przodu na pasach plecaka?   Uzasadnienie jest zazwyczaj jedno i dość słuszne – jak się potkniesz, to wybijesz sobie zęby lub wpadniesz w czeluść mijanej przepaści. Niby słuszne, niby racjonalne, ale jeśli nasze ręce mimowolnie lądują w kieszeniach lub na pasach plecaka i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, to może coś jest na rzeczy. Może to być podświadomy sygnał/reakcja naszego organizmu na większe zapotrzebowanie tlenowe organizmu na wykonywany wysiłek. Bo co nam dają ręce wciśnięte w „kieszenie” = ustabilizowane w „jednej” pozycji ramiona? Niby nic, niby wyłącznie większe szanse na to, żeby wybić sobie zęby i skończyć żywot u podstawy ściany/przepaści/na najbliższym kamieniu. Ale to tylko pozory. Często jest to mimowolna reakcja organizmu na wspomniane wyżej większe zapotrzebowanie organizmu na tlen, którego wymagają mięśnie, aby sprawnie pokonać narzucony im wysiłek/pracę. Otóż, trzymanie rąk w kieszeni czy na pasach plecaka powoduje stabilizację, a tym samym aktywację zapasowych mięśni wdechowych takich jak mięsień piersiowy większy (M. PECTORALIS MAJOR) i mniejszy (M. PECTORALIS MINOR), mięsień zębaty przedni (M. SERRATUS ANTERIOR), najszerszy grzbietu (M. LATISSIMUS DORSI) czy mięsień podobojczykowy (M. SUBCLAVIUS) (Za I. Wiszomirska, „Anatomia układu ruchu człowieka”, 2015). Zwiększamy wtedy dodatkowo objętość klatki piersiowej, zatem przy wdechu  zasysana jest większa ilość powietrza – w efekcie nasze mięśnie otrzymują więcej tlenu by wydajniej pracować i podołać stawianemu zadaniu. Unikamy wtedy włączenia beztlenowego trybu pracy co jest istotne przy dłuższym, umiarkowanym  wysiłku. Niewystarczająca ilość tlenu, może powodować wysiłki beztlenowe, które nie pozwolą nam na długą pracę. Bez odpowiedniej ilości tlenu znacznie szybciej złapiemy zadyszkę, a rezerwy mocy naszych mięśni skończą się wcześniej niż byśmy tego chcieli. Dlatego czasem warto poddać się naturze i jeśli nasze ręce mimowolnie wędrują do kieszeni, to jeśli nie pokonujemy właśnie jakiejś srogiej przepaści to może warto pozwolić im tam nieco dłużej posiedzieć. Wpłynie to z korzyścią na naszą wydolność oraz dłuższą, bardziej efektywną pracę mięśni przy długich, umiarkowanych wysiłkach. Ja chyba zawsze podświadomie kieruję się tą zasadą, nawet przy zakupie nowych spodni, bluzy czy kurtki – kieszenie to podstawa, muszą być i koniec. Wcześniej z tym walczyłam, wydawało mi się, że to nierozsądny, niebezpieczny nawyk, ale skoro mój organizm tego potrzebuje to cóż, nie będę walczyć. On wie lepiej. Nawet gdybym nie wkładała rąk do kieszeni/na pasy plecaka, to skończyłoby się to najpewniej zwolnieniem tempa podchodzenia lub przystankiem na najbliższym, wygodnym kamieniu. Natury nie oszukasz! I tak odbierze sobie co jej się należy, najwyżej znajdzie na Ciebie inny sposób;)