Drogi wielowyciągowe

2 września, 2019

„Lina!” , „Mam auto!” – o problemach tych komend wspinaczkowych

„Lina!”, „Mam auto” – kto był w skałach z pewnością słyszał nie raz te komendy lub sam ich używa. Tegoroczny sezon w skałach zainspirował mnie do napisania tego posta. Mam wrażenie, że obie te komendy są bardzo często nadużywane w nieuzasadnionych przypadkach ( „Mam auto!”) lub wypowiadane zbyt późno (chociaż lepiej późno niż wcale), bezrefleksyjnie („Lina!”). Postaram się krótko i na temat. Kto jest choć trochę zaznajomiony ze wspinaniem wielowyciągowym zauważył na pewno, że obie te komendy nieodłącznie związane są właśnie z tym rodzajem wspinania. „MAM AUTO!” Komendy „mam auto!” używamy zazwyczaj wtedy, kiedy jesteśmy na górze przy stanowisku i chcemy, aby nasz asekurujący przestał nas asekurować, bo sami będziemy zjeżdżać lub zaraz będziemy asekurować partnera z górnego stanowiska. Zgodnie ze sztuką odpowiedzią na komendę „mam auto” jest zawsze „nie asekuruje”, po której asekurujący wypina linę z przyrządu i wspinacz skazany jest sam na siebie – sam się asekuruje (nie zagłębiając się w szczegóły). Po tegorocznym sezonie wspinaczkowym w skałach mam wrażenie, że ta komenda jest nadużywana lub nie do końca mamy świadomość jaka jest konsekwencja jej użycia – wypięcie liny z przyrządu przez asekurującego po wcześniejszej odpowiedzi „nie asekuruję”. Często słyszałam tę komendę wydawaną przez wspinacza, który rozpoczynał operację przewiązywania się przez stanowisko, a wcale nie chciał, aby asekurujący faktycznie przestał go asekurować. Mam wrażenie, że takie działanie powoduje chaos komunikacyjny i może wprowadzać w błąd zarówno wspinacza, asekurującego czy też mniej doświadczonych/świadomych wspinaczy, który działają gdzieś w okolicy zasięgu słuchu. Proponuję usystematyzować użycie tej komendy. Najlepiej używać jej faktycznie tam, gdzie jest do tego przeznaczona, czyli w sytuacji kiedy chcemy, aby partner przestał nas asekurować. A na czas przewiązywania „mam auto” zastąpić „przewiązuję się, daj luzu”. Wtedy sytuacja jest jasna i eliminuje kwestię niedogadania się. Chyba ostatnia rzecz, o której marzy wspinacz na stanowisku to zorientować się po przewiązaniu, że nasz partner po usłyszanej komendzie „mam auto” wypiął linę z przyrządu i odpoczywa już na kocyku nieopodal. I jeszcze drobnostka, ale jak wiele może zmienić. W odpowiedzi na „mam auto!” proponuję zawsze najpierw odpowiedzieć wspinaczowi na górze „nie asekuruję” odczekać chwilę, żeby się upewnić, że wspinacz zdaje sobie sprawę z tego, o co właśnie poprosił i co się zaraz wydarzy (wypięcie liny z przyrządu) i dopiero wtedy przechodzić do działania, czyli zaprzestania asekuracji i wypięcia liny. „LINA!” Druga komenda we wspinaniu wielowyciągowym (zazwyczaj), która mam wrażenie jest używana nie do końca tak jak być powinna. Widziałam wiele sytuacji, w których rzucanie liny odbywa się w tym samym momencie co krzyczenie komendy „Lina!”. A przecież zrzucamy ją na dół, często nie mamy pewności, czy na dole nikogo nie ma, niezależnie czy jest to, środkowy wyciąg czy już ostatni i lina będzie lądować u podstawy ściany. Poniżej ktoś się może wspinać lub siedzieć w zasięgu rzucanej przez nas liny. Używajmy tej komendy ze sporem wyprzedzeniem aktu zrzucania liny. Rozejrzyjmy się przed zrzucaniem czy nikogo nie ma w zasięgu rażenia. Ja zazwyczaj rozglądam się na tyle, na ile jest to możliwe, krzyczę „Lina!” (głośno, żeby ktoś na dole miał szansę usłyszeć […]
15 stycznia, 2015

Uprząż – niezbędnik każdego wspinacza

Uprzęży na rynku bez liku. Skończyły się czasy, kiedy wyboru nie było i trzeba było brać co dają lub w wersji hardcore’owej uprzęże szyło się samodzielnie np. z pasów bezpieczeństwa z Fiata 125p lub 126:D Producenci sprzętu wspinaczkowego oferują nam bogatą ofertę. Możemy marudzić, jeśli chodzi o kolor, fason (damska, męska, unisex), wagę (grubość pasów, materiał, wyściółka), ilość szpejarek czy rodzaje zamknięcia (samozaciskowe; zamykane ręcznie). Ważne, żebyśmy dokonując wyboru mieli świadomość swoich potrzeb oraz tego jakie opcje daje nam poszczególny model. Pokusiłam się o krótki opis, tego co ważne i na co zwrócić uwagę podczas zakupu uprzęży. Smacznego linowi maniacy! Regulacja pasa biodrowego i pasów udowych Niech będzie dość duża. Przyda nam się to do wspinu w upale „z gołą klatą” (najmniejszy rozmiar) i w chłodniejsze dni, kiedy mamy na sobie kilka warstw ubrań i jesteśmy, chcąc nie chcąc grubsi. Uwaga na klamrę w pasie biodrowym – jeśli planujecie wspin bez koszulki, zwróćcie wtedy uwagę na to, żeby metalowa klamra nie stykała się bezpośrednio z ciałem i była oddzielona od skóry pasem biodrowym. Wrzynająca się w skórę metalowe zapięcie, to faktycznie nic przyjemnego. Za cenną uwagę w tej kwestii dziękuję Markowi.   Szerokość pasa biodrowego i pasów udowych Podczas wspinu na panelu czy na jednowyciągowych drogach sportowych w skałach sprawdzi się ultra lekka, z ultra lekkimi pasami. Jeśli planujemy drogi wielowyciągowe lub żmudne i długie patentowanie drogi jednowyciągowej i zamierzamy trochę w uprzęży powisieć – bo kminimy patent na cruxa; bo czekamy na stanowisku pośrednim, aż nam się partner oszpei/zlikwiduje stanowisko/będziemy go asekurować ze stanowiska pośredniego – wtedy lepiej zainwestować w nieco cięższą uprząż z szerszymi pasami. Przyznacie mi racje, jeśli zdarzy Wam się powisieć w cieniutkich paseczkach kilka godzin lub nawet dłuższą chwilę na panelu. Katuje nogi na maksa, a tym samym osłabia pracę krwioobiegu w dolnych partiach ciała. Miękka wyściółka w pasach udowych to oczywiście dobre rozwiązanie na drogi wielowyciągowe, długie drogi jednowyciągowe lub ich patentowanie.   Ilość szpejarek Na panelu tak naprawdę ich nie potrzebujemy. Maks jedna nam wystarczy, jeśli chcemy trochę poszpanować i mieć przy sobie lonże lub repa;)   W skałach sprawa wygląda nieco inaczej. Ważne, żeby znajdowały się po dwóch stronach i to najlepiej w układzie 2×2. Wtedy możemy sobie elegancko podzielić szpej. Prawą i lewą najbardziej z przodu możemy zarezerwować dla ekspresów, a dwie pozostałe wykorzystać na sprzęt drugiej potrzeby – taśmy, dodatkowe karabinki, repy, maillony. Według mnie jest to opcja idealna dla obitych dróg, nawet wielowyciągowych. Na drogach z własną asekuracją może się okazać, że będziemy potrzebowali jeszcze dwóch dodatkowych, po jednej na każdej stronie. Szpeju dźwigamy więcej, zatem i miejsca potrzebujemy więcej. Choć, jest to kwestia bardziej dyskusyjna i zależy od tego, jaki sobie wyrobimy nawyk lub jaki nawyk wyrobi u nas instruktor. Wiele osób wykorzystuje taśmy przerzucone poprzeczenie przez klatkę piersiową i to są ich szpejarki na dodatkowy sprzęt (m.in. Friendy, Tricamy, Heksy, Kostki, Jebadełko), który nie mieści się na uprzęży. Rodzaj zapięcia Dla bardziej roztargnionych i nieogarniętych myślę, że lepsze=bezpieczniejsze będą te samozaciskowe niż z zamkiem zamykanym ręcznie. Nasz […]