9 stycznia, 2014
W końcu udało się dotrzeć na Murall – nówkę sztukę, pachnącą jeszcze farbą, najnowszą ściankę w stolicy PL. Czego nie można im zarzucić to ogromna przestrzeń, ładnie, czysto, pachnąco (ale nie wspinaczkowymi butami łojanci!). Mega zaplecze sanitarne, czyli duże przebieralnie, ultra nowe, czyste, jasne i wypaśne toalety (co jest raczej rzadkością na warszawskich ściankach). Jest kilka kwestii spornych jak dla mnie. Na przykład brak materacy pod drogami. Jest miękka wykładzina, ale… jeśli się komuś noga na starcie powinie, to może się to źle skończyć. Baldów też mogłoby być więcej, bardziej zróżnicowanych pod względem trudności. Mniemam, że to z czasem się zmieni i będzie coś dla każdego. System Autoasekuracji True Blue to jest ciekawa sprawa. Murall jest bodjaże jedyną w Polsce ścianką wspinaczkową, która oferuje wspinaczom takie rozwiązanie. Nie mając partnera można przyjść na ścianę i powspinać się na wędkę. Pracę “asekuranta” przejmuje mechanizm True Blue, który “wybiera” luz i opuszcza nas automatycznie na dół po obciążeniu liny. Początkowo byłam do tego sceptycznie nastawiona. Automat? Nie człowiek. Jak to? Przecież, wtedy cała magia wspinania gdzieś ginie. Partnerstwo liny, zaufanie, pełna synchronizacja i czujność asekuranta na ruchy osoby wspinającej się – to jest ważny element. System autoasekuracji odczłowiecza ten sport. Jednak, po namyśle i testach organoleptycznych stwierdzam, że w sumie jest to dobra rzecz w kilku sytuacjach. 1. Osoby początkujące – nie mają problemu ze znalezieniem partnera do wspinania. Mogą same chodzić, wspinać się a przy okazji poznać ewentualnych, nowych kompanów wspinaczkowych. Obciążenie liny, po to by system opuścił nas na dół wymaga “odpadnięcia” od ściany. Lina nie blokuje się na sztywno, kiedy dojedziemy do topu. Puszczenie się i obciążenie liny – dopiero wtedy lina jest blokowana, a system opuszcza nas na dół. Nim przyrząd zablokuje linę, przez chwilę mamy wrażenie, że nic nas nie trzyma, a my swobodnie polecimy w dół. Pozwala to oswajać początkującym swobodne “odpadnięcia” i przyzwyczaja do lotów, które są nieodłącznym elementem prowadzenia dróg. A często zdarza się tak, że ludzie bardziej zaawansowani robią mniej na ścianie/w skałach niż ich na to stać właśnie ze względu na strach przed odpadnięciem i lotem. 2. Trening wytrzymałościowy – to jest sedno i clue programu, powód dla którego naprawdę warto odwiedzać Murall. Jeśli nie obciążymy liny przy topie, nie zostanie ona zablokowana i nie zaczniemy automatycznie zjeżdżać w dół. Wspinając się na True Blue możemy zejść tak samo, jak weszliśmy na samą górę, czyli o własnych siłach. I to jest właśnie według mnie mega zaleta systemu autoasekuracji. Kiedy w planach mamy trening wytrzymałościowy (10 min 15 min 15 min 10 min) True Blue jest do tego perfekcyjny. Nie zawsze znajdziemy ochotnika, który będzie nas asekurował przez 15 min, kiedy my będziemy wchodzić i schodzić jak obłąkani;) Na Murallu na tej samej wędce możemy sobie urozmaicać drogi – stopnie trudności wahają się, jeśli się nie mylę od 5c do 6c – każdy znajdzie tam odpowiedni dla siebie trening wytrzymałościowy, a nasz partner wspinaczkowy nie zostanie wystawiony na próbę cierpliwości i kontuzji szyi 😉

