5 marca, 2015
El Chorro od zawsze było moim marzeniem. Na samą myśl o odwiedzeniu tego miejsca dostawałam ślinoktoku i czułam, że jak tam dotrę, tam się powspinam, to potem już mogę umierać. I udało się. Nadarzyła się okazja, żeby pojechać do mitycznego dla mnie El Chorro (rejon wspinaczkowy na południu Hiszpanii). Stety, niestety termin wyjazdu zahaczał o koniec stycznia i pierwszą połowę lutego. Dodatkowo, stety, niestety trafiliśmy na klęskę pogodową – sami Hiszpanie narzekali na wyjątkowo niskie temperatury – w nocy 4 stopnie powyżej zera, w ciągu dnia 7-8, (w porywach 10 stopni) do tego w El Chorro sporo wiatru. Warun do wspinania taki sobie niestety. W El Chorro to podobno typowe – dużo wiatru. I pewnie w maju-wrześniu jest spoko, ale przy niskiej temperaturze w lutym dawało się to jednak we znaki. Pizgało niemiłosiernie, dzięki temu palce cały czas były zgrabiałe, nawet po dojściu do stanowiska 30 m drogi. Dodatkowo wrażenie, że zaraz mnie wiatr ze skały zwieje towarzyszyło mi przez cały czas. Wspinając się w 2014 w lutym w podkrakowskich dolinkach paluchy mi tak nie grabiały i nie byłam tak przemarznięta jak podczas lutowego wspinu w El Chorro. Cóż ja mogę powiedzieć. Spełnienie moich wspinaczkowych marzeń było sporym zdziwieniem, nie tak sobie wyobrażałam pobyt w hiszpańskiej mekce wspinaczkowej. Ale…nic się nie dzieje bez przyczyny. Słaby warun w El Chorro, dużo wiatru i niskie temperatury zmusiły nas do poszukiwania wspinu w innych andaluzyjskich rejonach. I tak dotarliśmy między innymi do: „Valle de Abdalajis” – ekspozycja południowa, więc na zimę w sam raz, wspinanie płytowe, drogi od 3+ do 6c, kilka linii do wspinu na „własnej asekuracji”, skała dość mocno wyślizgana, rejon „szkoleniowy”. „Villanueva de Cauche” – ekspozycja południowa, drogi od 5 do 8a+, wszystkie drogi obite, piękna pomarańczowa skała. „Mijas” – część dróg z ekspozycją południową, w „rysie” dużo cienia. Miejsce idealne to wspinu zarówno latem (cień w „rysie”) jak i zimą – najmniej wietrzny i najcieplejszy rejon wspinaczkowy, w jakim przyszło nam się wspinać w lutym w Hiszpanii. Piękna pomarańczowa skała, ciekawe formacje, drogi od 5 do 7c+. Sektor położony powyżej wybrzeża, fantastyczne widoki rozciągające się na pobliskie, nadmorskie miejscowości – m.in. Torremolinos czy Marbella. Jedyny mankament, to wszechobecne gołębie. „Rysa”to baza mieszkaniowa „sraluchów” – możecie się ich spodziewać po drodze do stanowiska lub znaleźć ich ślady (mówiąc ordynarnie kupy) na wybranej przez Was linii. Szkoda, że andaluzyjskie wspinanie przywitało mnie tak słabą pogodą. Wyobrażenie o El Chorro zostało zweryfikowane i nieco zmiażdżone rzeczywistością – zimno, wieje i palce grabieją. Ale cóż, to zapewne kwestia pory roku, zima to jednak dość ryzykowny termin;) Ale, nic się nie dzieje bez przyczyny. Gdyby pogoda była idealna nie poznałabym zapewne innych rejonów, które oferuje Andaluzja. Jeśli będziecie się wybierać na wspin na południe Hiszpanii, to weźcie pod uwagę „Mijas”. Wspinu jest tam na 2 dni, poza tym, skała znajduje się w sercu miasteczka o tej samej nazwie. Po wspinie można się wybrać na spacer czy zjeść dobrą szamkę w lokalnej knajpie – tam gdzie obrusy z ceraty, a przy barze siedzą loklasi, tam […]

